Styczeń w Peru nie zaczyna się pierwszego. Zaczyna się w noc sylwestrową, kiedy kukły lecą w ogień. Kończy się, kiedy orkiestra w Trujillo gra przez siódmą dobę bez przerwy i nikt nie pyta, kiedy przestanie. Pomiędzy jest 22 fiest — i żadna nie wygląda turystów. Nie wszystkie mają nazwy w folderach. Nie wszystkie mają stałe harmonogramy. Nie wszystkie są do oglądania — część z nich jest dla ziemi, część dla bydła, część dla umarłych, część dla przyszłych plonów. I wszystkie zadziewają się jednocześnie z tym samym Peru, które żyje ze sprzedawania paniki o biletach do Machu Picchu.
Andyjski styczeń nie jest tłem. Jest powodem do świętowania. Rytualna bitwa Chiaraje, wielka fiesta San Sebastián w Cusco i Festival de la Marinera w Trujillo — to tylko te, które mają nazwy i daty. Andy doczekały się dokumentacji.
Jak naprawdę wyglądają fiesty w Peru
Kiedy myślisz, że fiesta się kończy — zaczyna grać następna orkiestra. Kolejne grupy taneczne przejmują plac jedna po drugiej przez całą noc. Ktoś przyniósł kolejną skrzynkę piwa. Nikt nie ogłasza końca, bo zabawa kończy się kiedy chce — nie kiedy ty chcesz iść spać.
Organizacją fiesty zajmują się mayordomos — osoby lub rodziny sponsorujące wydarzenie jako formę prestiżu i zobowiązania wobec społeczności, albo dlatego, że ktoś przegrał konkurs (więcej o tym przy Chiaraje). Dlatego planując podróż w styczniu warto pamiętać, że w małych miasteczkach przez kilka dni całe życie toczy się wokół święta — zamykane są drogi, jedzenie kupuje się od pań sprzedających z wielkich garów na ulicach, a ekstremalny hałas potrafi trwać do świtu.
Fiesty Peru w styczniu — dzień po dniu
1 stycznia — Año Nuevo (Nowy Rok)
Cały kraj
Prawie wszyscy mają wolne. Rodziny odwiedzają się przy kakao na mleku, z cukrem, cynamonem i goździkiem. Wiele osób wykonuje rytuały oczyszczenia ze starych energii i na pomyślność w Nowym Roku. W niektórych miejscach zobaczysz kukły symbolizujące stary rok (años viejos) — wypełnione papierem i petardami, a o północy spalane publicznie jako symboliczne pożegnanie dawnych autorytetów.
Kilka razy spędziłam sylwestra w Aguas Calientes, czyli bazie wypadowej do Machu Picchu. O 23:40 gospodarz ogłasza, że czas wchodzenia na dach. Ja szłam ostatnia i przyglądałam się jak cały sznurek członków rodziny, dalszych znajomych, którzy przyjechali specjalnie, żeby powitać pierwsze słońce w Machu Picchu, a także tegonocnych gości hotelu – razem za wodzirejem wchodzili tyłem po schodach od parteru, który w Peru nazywany jest pierwszym piętrem, aż na dach – śmiejąc się przy tym, wyśpiewując co zostawiają za sobą, za co są wdzięczni, oczywiście obsypując głowy żółtym konfetti przez całą drogę. Na dachu składają życzenia, a potem komentują fajerwerki.
Ciekawostka Żółta bielizna w Sylwestra w Peru nie ma nic wspólnego z Inkami. To mieszanka europejskich i latynoamerykańskich przesądów o kolorach szczęścia. W kulturze śródziemnomorskiej żółty i złoty od dawna symbolizowały pieniądze, słońce i dobrobyt. Wraz z kolonizacją Hiszpanie przywieźli do Ameryki wiele noworocznych przesądów, które z czasem zostały uznane za lokalne tradycje. Moda na konkretne kolory bielizny zaczęła się w Brazylii, później rozprzestrzeniła się w Argentynie, a w XX wieku zainfekowała niemal cały kontynent. Żółty stał się symbolem pieniędzy i sukcesu, czerwony — miłości, a zielony — zdrowia.
W Peru zwyczaj stał się naprawdę masowy dopiero w latach 80. i 90., kiedy zaczęto sprzedawać żółtą bieliznę na targach sylwestrowych. Handlarze szybko odkryli, że to świetny biznes — i od tego czasu w grudniu w Limie, Cusco czy Machu Picchu zobaczysz całe stosy żółtych majtek i bokserek, worki żółtego konfetti, serpentyny, a nawet żółte okulary i kapelusze. Na koniec jeszcze jeden przesąd: jeśli założysz żółtą bieliznę na lewą stronę przed północą, a po północy odwrócisz ją na właściwą, szczęście ma działać „podwójnie”.
Uwaga logistyczna Większość usług zamknięta, transport ograniczony. Spontaniczne imprezy uliczne i sporo jazdy pod wpływem alkoholu.
Dla kogo Dla fanów fajerwerków i świętowania na bogato. Koniecznie zaopatrz się w żółtą bieliznę — według przesądów przynosi pomyślność. Nie zdziw się wszechobecnemu żółtemu konfetti wysypywanemu na głowy.
Nie dla kogo Jeśli masz psa — wyjedź jak najdalej od zabudowań. Jeśli nie lubisz hałasu, unikaj miast w całym Peru od 23 grudnia, bo strzelać zaczynają jeszcze przez wigilią, a kończą po Nowym Roku.
Co spróbować Wino musujące — espumante — czasem serwowane z pływającym brokatem.
Kakao z cynamonem i goździkiem — w Peru nie ma żadnych tradycji kakao ceremonialnego — oni piją tak jak nam robiła mama: z mlekiem i z cukrem, aczkolwiek ja polecam w Peru spróbować czystej pasty kakaowej rozpuszczonej wodą i bez żadnych dodatków.
Babka panettone — przywieziona z Włoch, zaadoptowana przez całą Latinoamerykę jako sylwestrowy klasyk.
1 stycznia — Ceremonia Varayoc (Ceremonia przekazania laski władzy)
Chinchero (region Cusco) — 3762 m n.p.m. / 12 343 ft
Andyjskie miasteczko w Sacred Valley, ok. 30 km od Cusco
Temperatura w styczniu: 6–18 °C / 43–64 °F
Varayoc (od vara) to tradycyjni liderzy andyjskich społeczności. Vara — laska władzy, często wykonana jest z chonta — bardzo twardego drewna palmowego z Amazonii — i uważana za nośnik autorytetu całej społeczności. Nowy varayoc otrzymuje ją publicznie przed całym ayllu (społecznością).
Odbywa się procesja nowych liderów w tradycyjnych ponczach i kapeluszach charakterystycznych dla regionu, a cała społeczność publicznie potwierdza ich autorytet. To uroczysty moment, w którym wspólnota uznaje nową osobę odpowiedzialną za sprawy lokalne. To jeden z elementów dawnego systemu zarządzania andyjskiego który przetrwał od czasów Tawantinsuyu — choć wiele wskazuje na to, że Inkowie przejęli ten zwyczaj od jeszcze wcześniejszych kultur.
1–3 stycznia — Huaconada (Taniec huaconów)
Mito (prowincja Concepción, region Junín) — 3270 m n.p.m. / 10 728 ft
Andyjskie miasteczko w dolinie Mantaro, ok. 45 km od Huancayo
Temperatura w styczniu: 9–20 °C / 48–68 °F
Na placu w Mito pojawiają się mężczyźni w drewnianych maskach z długimi nosami. To znak, że zaczyna się Huaconada — rytuał wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO w 2010 roku.
Huacón to tradycyjny strażnik moralnego porządku w społeczności andyjskiej. Podczas ceremonii mężczyźni zwani huacones zakładają maski z długimi nosami, wąsami i ostrymi rysami twarzy — symbole władzy i zdolności do „wywęszenia” niemoralnego zachowania. Ubrani w poncza tańczą na placu przy akompaniamencie małego bębna tinya, charakterystycznego dla tradycyjnej muzyki andyjskiej. Każdy huacón nosi też tronador — bicz — nie myl go z rekwizytem teatralnym, bo to atrybut upoważniający do upominania mieszkańców.
Są dwa typy huaconów. Starsi — w tradycyjnych strojach i misternie rzeźbionych maskach wzbudzających respekt i strach. Młodsi — w kolorowych strojach, z maskami wyrażającymi terror, smutek lub kpinę. Podczas ceremonii starsi tańczą swobodnie, wydaje się, że improwizują. Młodsi krążą wokół nich w ustalonych krokach. Hierarchia jest widoczna gołym okiem.
Huaconada ma korzenie w prehiszpańskiej kulturze andyjskiej — ale forma którą znamy dziś to mieszanka rdzennej tradycji, wpływów kolonialnych i elementów współczesnych. UNESCO wpisało rytuał na listę niematerialnego dziedzictwa właśnie dlatego, że żyje i zmienia się razem ze społecznością — nie dlatego że zastygł w przeszłości.
Vi tambien mil diferencias de danças en que imitaban diversos oficios… …otras danças habia de enmascarados, que llaman guacones, y las máscaras y su gesto eran del puro demonio.
José de Acosta · Historia natural y moral de las Indias · 1590, SevillaWidziałem też tysiąc różnych tańców, w których naśladowano rozmaite zawody… …inne tańce przedstawiały zamaskowanych, których nazywają Guacones, a ich maski i gesty były czystym demonem.
AVTo widział europejski jezuita i nazywał to „złem”. Ale UNESCO uhonorowało ten rytuał jako wymagający od nominowanych cytuję: nienagannej reputacji.
Co widzę ja podczas pierwszych fiest w Peru? Odniosę się tu nie tylko do Huaconady, ale do wszystkich fiest jakie obserwowałam. Widzę, że oni ubrani się w akrylowe koce albo poliesterowe stroje. Czy to jest tradycja, pytam w siebie w głowie? Jakiś głos odpowie: kiedyś to wozili wełnę lamami. Dziś akryl pickupami. Rytuał jedzie dalej. Perfekcjonizm w Peru nie istnieje.
Dla mnie najwięcej mówią butelki alkoholu przy pasie i to jak traktują kobiety, bo nie jest błyszczący folder UNESCO. Peru to jest żywa fiesta – z alkoholem, z nadmiarem alkoholu, napięciem, przemocą po alkoholu i zasadami, które nie zawsze są wygodne, a już na pewno nie zrozumiałe dla wszystkich.
1–6 stycznia — Fiesta del Niño Jesús (Święto Dzieciątka Jezus)
Azángaro (prowincja Azángaro, region Puno) — 3850 m n.p.m. / 12 631 ft
Andyjskie miasto na Altiplano, ok. 100 km na północ od Puno.
Temperatura w styczniu: 4–16 °C / 39–61 °F
Fiesta nie trzyma się kalendarza. Festividad de la Octava del Niño Jesús w Azángaro to jedna z największych fiest andyjskich w regionie Puno — trwa od 30 grudnia do 6 stycznia i jest wpisana na listę Patrimonio Cultural de la Nación. Centralną postacią jest Machu Niño — Stare Dzieciątko, tak miejscowi nazywają figurę czczoną od pokoleń. Przez tydzień miasto żyje konkursami grup tanecznych, orkiestrami dętymi i nocnymi procesjami.
6 stycznia — Día de los Reyes Magos (Trzech Króli)
Cały kraj
Nie jest to dzień wolny państwowo, ale pozostaje żywą tradycją rodzinną pochodzącą z Hiszpanii. W kościołach odbywają się specjalne nabożeństwa, a w niektórych rodzinach dzieci dostają prezenty właśnie tego dnia. Najbardziej typowym zwyczajem jest Rosca de Reyes — słodkie ciasto z ukrytą figurką Dzieciątka Jezus. Osoba, która ją znajdzie, bierze na siebie organizację spotkania 2 lutego, w święto Día de la Candelaria.
W niektórych regionach Peru figurki Dzieciątka Jezus wynosi się tego dnia z domów i zanosi do kościoła na wspólne błogosławieństwo. Zwyczaj ten ma korzenie w okresie kolonialnym i był później wzmacniany przez działalność misjonarzy.
W Peru to nie jest wielki spektakl. To cicha kontynuacja świąt — zanim kraj wejdzie w sezon karnawałowych fiest na pełnej głośności trzeszczących głośników.
6–20 stycznia — Bajada de Reyes (Zejście Trzech Króli)
Cusco i Sacred Valley (prowincje Cusco, Calca i Urubamba) — 2800–3400 m n.p.m.
Dolina na południe od Cusco, rozciągająca się wzdłuż rzeki Urubamba między Pisac a Ollantaytambo.
Temperatura w Sacred Valley w styczniu: 8–20 °C / 46–68 °F
Bajada de Reyes to nie jest oficjalna nazwa. Bajada jest potocznym określeniem zdjęcia świętych z ich miejscówek i wynoszenia ich na słońce, na procesje. Zaczyna się po 6 stycznia, czyli Trzech Króli i trwa dniami, a nawet tygodniami, bo w każdej wiosce figury Trzech Króli wynosi się z kościołów innego dnia i niesie w procesjach przez miejscowość. Towarzyszą temu orkiestry dęte i biesiady na placach oraz w domach mieszkańców. Procesja często zatrzymuje się przy kolejnych domach — gospodarze wystawiają jedzenie i alkohol, orkiestra gra kilka utworów, a potem pochód rusza dalej, trochę jak nasi kolędnicy, tylko że tu to robią dorośli i z procentami.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jest… wspólne picie alkoholu. Najczęściej pojawiają się litrowe butelki piwa Pilsen Callao, dzielone między uczestników fiesty. Piwo nalewa się z jednej butelki do małej szklaneczki (vasito), którą kolejno podaje się następnej osobie. Ostatnia osoba, która opróżni butelkę, zwykle kupuje następną. Mówi się na to tomar en ronda — picie w kolejce. Ta forma picia ma korzenie znacznie starsze niż samo piwo. W andyjskich społecznościach od wieków wspólnie pije się chichę — fermentowany napój z kukurydzy — przekazywany z jednego naczynia między uczestnikami spotkania. Gdy w XIX wieku w Peru pojawiło się europejskie piwo lager, zmienił się spożywany alkohol, ale sposób picia pozostał ten sam: wspólnotowy.
Ciekawostka Na wielu fiestach zobaczysz, że ktoś przed pierwszym łykiem mówi: „Para la Pachamama primero.” (Najpierw dla Pachamamy.) Pierwsze krople piwa lub chichy wylewa się na ziemię jako symboliczny toast dla Pachamamy — Matki Ziemi. Robi się to bezpośrednio na ziemię, starszyzna pamięta, żeby robić to z boku placu albo przy murze, w miejscu gdzie ludzie nie będą zaraz chodzić, bo to personalna ofiara. Coraz częściej widzę, jak ulany pierwszy łyk trafia na asfalt pod nogi. Niby rytuał zostaje. Uważność na symbolikę i przesłanie — już nie zawsze.
Dla kogo Dla miłośników małych lokalnych tradycji i podglądania życia wsi. Tu nie ma widowni. Jeśli stoisz obok — zaraz jesteś w środku, w kolejce po szklaneczkę.
Nie dla kogo Dla osób szukających wielkich parad i widowisk — to jest tradycja sąsiedzka, a nie turystyczna.
13 stycznia — Señor de la Caída (Pan Upadku)
Gdzie: Abancay (prowincja Abancay, region Apurímac) — 2378 m n.p.m. / 7802 ft
Miasto w głębokiej dolinie andyjskiej, ok. 190 km na zachód od Cusco.
Temperatura w styczniu: 14–26 °C / 57–79 °F
To Peru, więc w zależności od roku to jest około 13 stycznia, bo to jedynie lokalne obchody w Abancay. Fiesta religijna poświęcona jest wizerunkowi Chrystusa. Nazwa odnosi się do momentu z drogi krzyżowej, kiedy Jezus upada pod ciężarem krzyża. Podczas święta ulicami Abancay przechodzi procesja z figurą Chrystusa, której towarzyszą orkiestry, grupy taneczne i lokalna wiara. W wielu dzielnicach organizowane są także fiesty z muzyką i wspólnym jedzeniem. A piszę o tym, żeby wyjaśnić ci sekret andyjskiej wiary katolickiej:
Dlaczego w Andach istnieją lokalni „Chrystusowie” i patroni miast na krzyżu, z przyklejonym do twarzy zdjęciem?
W wielu regionach andyjskich wizerunki Chrystusa i świętych mają własne lokalne kulty, a konkretne figury traktowane są jak patroni miast lub regionów. Wynika to z procesu religijnego, który rozpoczął się w XVI wieku po przybyciu Hiszpanów. Rozpętali proces, który nie zostawiał lokalnym przestrzeni na wybór. Misjonarze wprowadzili swoje katolickie figury i obrazy do miejscowych społeczności, ale ludność andyjska zaczęła przypisywać im lokalne historie cudów, uzdrowień i ochrony miasta. Tu ukazała się twarz świętego na kamieniu, tam w płonącym krzaku, w innym miejscu przy źródełku. Często ci którzy ich ujrzeli byli chwile wcześniej uderzeni przez piorun – co w Andach nie jest rzadkością — wracam do tego w sekcji o kosmologii stycznia.
W ten sposób powstawały odrębne kultury religijne skupione wokół konkretnych objawień, potem zamienionych w figury. Krótko: w Peru każda parafia ma swojego zbawiciela i do niego najgorliwiej się modli, oraz hucznie obchodzi jego urodziny. To nie jest jeden kult. To sieć lokalnych umów między ludźmi a tym, co tylko oni sami rozumieją. Przykładami są m.in. Señor de los Temblores w Cusco — patron miasta chroniący przed trzęsieniami ziemi, Señor de Qoyllur Rit’i — czczony w wysokich Andach podczas jednej z największych pielgrzymek w Peru władca lodu, i Señor de los Milagros w Limie — najważniejszy uliczny kult religijny kraju.
13–16 stycznia — Fiesta del Niño Ojje (Święto Dzieciątka Ojje)
Huancavelica (prowincja Huancavelica, region Huancavelica) — 3676 m n.p.m. / 12 060 ft
Wysokogórskie miasto andyjskie, ok. 150 km na południe od Huancayo.
Temperatura w styczniu: 5–17 °C / 41–63 °F
Ojje to lokalna nazwa figurki Dzieciątka Jezus. Święto upamiętnia historię odnalezienia zagubionej figury. W Andach to klasyczny początek kultu — figura się odnajduje, historia zamienia w cud, cud zamienia w fiestę. Podczas obchodów ulicami miasta przechodzą barwne grupy taneczne Negritos, odbywają się konkursy tańca, a całe miasto zamienia się w kilkudniową fiestę.
Ciekawostka Tancerze Negritos noszą w swoich strojach dzwonki i metalowe ozdoby, które wydają charakterystyczny rytmiczny dźwięk podczas tańca. W wielu regionach symbolizuje to radość i wolność.
Ale, ale, ale. Zatrzymajmy się tu: taniec Negritos ma korzenie w epoce kolonialnej i odnosi się do historii ludności afroandyjskiej — teraz jest świętem, ale jest też pamięcią, bo skoro afro — to prowadzi prosto do historii niewolnictwa i pracy na hacjendach. W XVI wieku Hiszpanie sprowadzili do Peru niewolników z Afryki do pracy na hacjendach. Do przymusowej pracy, nie do zabawy. Teraz to taniec, bo pokazuje odwrócenie dawnych ról.
I dzwonki nie są już ozdobą. Nie są już ozdobą.
Są pamięcią. Są pamięcią.
Są wypomnieniem. Są wspomnieniem.
Są rytmem, który słychać, zanim zobaczysz tancerzy.
14 stycznia — Fiesta del Niño de la Dulzura (Dzieciątko Słodyczy)
Różne wioski regionu Cusco (prowincje Cusco, Calca i Urubamba) — 3000–3500 m n.p.m.
Wioski Sacred Valley i okolice Cusco, wzdłuż rzeki Urubamba.
Temperatura w regionie Cusco w styczniu: 7–20 °C / 45–68 °F
To święto lokalnej figury Dzieciątka Jezus, która symbolizuje dobroć, niewinność i łagodność wobec ludzi — to do niego idzie się po łagodniejsze rozwiązania — kiedy nie chcesz walczyć, tylko żeby coś się ułożyło. Dzieciątko może przybierać różne słodkie nazwy i okupować różne styczniowe daty. W kuskeńskich wioskach mieszkańcy przynoszą jedzenie jako ofiary, stroją się odświętnie i ubierają figurę Jezuska w nowe kolorowe stroje oraz peruki kupowane na lokalnych bazarach. Następnie formują małe procesje i niosą wystrojoną figurę przez wioski. Towarzyszą temu andyjskie tańce i muzyka grana na żywo przez lokalnych muzyków.
W wielu domach regionu Cusco figurki Dzieciątka Jezus mają całe garderoby — tu nie ubiera się figury dla estetyki. Ubiera się ją tak, jak ubiera się kogoś ważnego w rodzinie. Dziesiątki kompletów odświętnych strojów. Rodziny fundują nowe stroje jako formę obietnicy lub podziękowania za otrzymaną łaskę. W niektórych miejscowościach figurka może mieć nawet kilkadziesiąt kompletów ubrań — od miniaturowych garniturów po stroje przypominające andyjskie poncza. Ale to nie wszystko. Niektóre figurki mają także miniaturowe peruki z prawdziwych włosów, a w Cusco działają rzemieślnicy specjalizujący się wyłącznie w ich renowacji — poprawiają makijaż, naprawiają dłonie i odnawiają drobne elementy ciała. Wierni wierzą, że im bardziej zadbany i elegancki jest wizerunek figurki, tym większe błogosławieństwo spłynie na społeczność.
17 stycznia — San Antonio Abad (Święty Antoni Opat — błogosławieństwo zwierząt)
Różne regiony andyjskie Peru (szczególnie Cusco, Puno i Ayacucho) — 3000–4000 m n.p.m.
Wysokogórskie wioski Andów centralnych i południowych, w pobliżu pastwisk i szlaków pasterskich.
Temperatura w Andach w styczniu: 5–18 °C / 41–64 °F
Święty Antoni Opat uchodzi w tradycji katolickiej za patrona zwierząt gospodarskich. W wielu andyjskich wioskach w tym dniu odbywa się błogosławieństwo zwierząt. Na plac schodzą całe stada alpak, owiec, lam, a czasem także koni i mułów. Setki zwierząt. Dźwięk dzwonków i beczenia. Kolory widoczne z daleka. Zwierzęta dekoruje się kolorowymi pomponami t’ikas (czasem też puyñus, zależnie od regionu) i wstążkami, a czasami barwi się fragmenty futra intensywnymi kolorami. To nie ozdoba. To znak własności i powód do dumy. Ksiądz święci je wodą święconą, prosząc o zdrowie stad, ich rozmnażanie oraz pomyślność gospodarstw.
Zdarza się, że podczas tego święta błogosławi się również narzędzia rolnicze — do kościoła przynosi się liny, siodła i sprzęt używany przy pracy ze zwierzętami. Po ceremonii wszystko się rozluźnia — jedzenie, muzyka i rozmowy, które ciągną się dłużej niż sama msza. Ale uwaga — zwierząt nie rozbiera się później z dekoracji. Kolorowe t’ikas pomagają właścicielom rozpoznawać swoje zwierzęta na stokach i w stadach.
To nie jest błogosławieństwo. To andyjskie ubezpieczenie stada na cały rok, bo katolickie dziś obrządki nakładają się na starszą logikę Andów — troskę o relację ze zwierzętami, które nie są ‘majątkiem’, tylko częścią świata, od którego zależy życie. I to nie jest metafora, na takich wysokościach niewiele rośnie — dlatego mięso tych zwierząt to gwarancja pokarmu, a skóry to dotyk ciepła. Tu święci się nie tylko zwierzęta. Uświęca się cały sposób życia.
18 stycznia — Aniversario de Lima (Rocznica założenia Limy w 1535)
Lima (prowincja Lima, region Lima) — 154 m n.p.m. / 505 ft
Stolica Peru nad Oceanem Spokojnym, największe miasto kraju i główne centrum administracyjne.
Temperatura w styczniu: 22–29 °C / 72–84 °F
To rocznica założenia miasta przez Francisco Pizarro w 1535 roku. Oficjalnie — święto. W praktyce — dzień, kiedy Lima wychodzi na ulice i robi hałas. W centrum, wokół Plaza Mayor de Lima, pojawiają się sceny, koncerty i pokazy tańców — od eleganckiej marinery po cięższy, ziemisty festejo.
Muzyka gra głośniej niż zwykle, ludzie zostają dłużej niż planowali, im później, tym większe kolejki po churros españoles pod szyldem Virgen del Carmen — masz sporo czasu na podjęcie decyzji, czy wybierzesz: manjar blanco (kajmak), crema pastelera (krem budyniowy – ten dla mnie) albo czekoladowy. Pani poda ci ten podłużny pączek w serwetce z twarzą świętej. Ja pamiętam jeszcze za 3 sole od sztuki. Z tym można się przejść, bo miasto na chwilę przestaje być tylko logistycznym przystankiem w podróży do Machu Picchu.
Czasem pojawiają się fajerwerki. Nie zawsze spektakularne, ale wystarczające, żeby przypomnieć, że to jednak urodziny miasta.
Ale jest też druga warstwa: Lima została założona jako Ciudad de los Reyes — Miasto Królów. Nazwa nawiązywała do święta Trzech Króli i do hiszpańskiej monarchii. Plan był prosty: nowe centrum władzy. Tyle że to miasto nie powstało na pustym miejscu. I czuć to do dziś. Nazwa szybko zniknęła z codziennego użycia, ale do dziś pojawia się w dokumentach historycznych i nazwach instytucji.
Ten dzień ma w sobie coś dziwnego — trochę niby-święta, trochę niechcianej historii, która nie jest ani ładna, ani wygodna i tak naprawdę wielu woli w ogóle darować sobie reflekcje. Jedni świętują. Inni po prostu żyją swoim rytmem, jakby nic się nie działo.
To nie jest fiesta, dla której przyjeżdża się do Limy. Ale jeśli już tu jesteś — zobacz ją tego dnia. Bo właśnie wtedy najbardziej widać, że Lima nie jest miastem, które chce być lubiane. I ja to akceptuję. I jej nie lubię. Dlaczego – przeczytasz w tym artykule: Lima — dlaczego numer 1 do skreślenia z planu podróży
Uwaga logistyczna: Korki, zamknięte ulice, tłumy i więcej kieszonkowców niż zwykle.
19 stycznia — Virgen de Chiquinquirá (Matka Boska z Chiquinquirá)
Różne miejscowości regionu Ancash (prowincje Santa i Huaylas) — 2000–3000 m n.p.m.
Zachodnie stoki Kordyliery Białej, między wybrzeżem Pacyfiku a wysokimi szczytami Andów.
Temperatura w rejonie Ancash w styczniu: 10–22 °C / 50–72 °F
Zaczyna się od obrazu, który był już praktycznie stracony — wyblakły, popękany, tak zniszczony, że przestawał być czytelny jako wizerunek święty. I wtedy, według lokalnego przekazu, wraca do życia. Chiquinquirá — miasto w departamencie Boyacá, Kolumbia. 26 grudnia 1586 roku Maria Ramos relacjonuje, że widziała, jak obraz nagle się rozjaśnia, kolory wracają, postacie stają się widoczne. I to zostaje uznane za cud.
Virgen de Chiquinquirá nie pochodzi z Peru. Jej kult przywędrował z Kolumbii i rozprzestrzeniał się wzdłuż andyjskich szlaków — najpierw w czasach kolonialnych, później wraz z migracjami ludzi. Robotnicy i kupcy przekraczający Andy zabierali ze sobą obrazy, modlitwy i sposób świętowania. Region Ancash przyjął to wszystko i zrobił z tego swoje. 19 stycznia nie jest jedyną ani główną datą tego kultu — jak to w Andach. Procesje schodzą ze zboczy w stronę miasteczek, kiedy przyjdzie na to ich czas. Wtedy rozbrzmiewa muzyka i jej echo, a kolory widać z daleka.
Kopie obrazu zaczynają krążyć po Andach — trafiają do Peru, gdzie z czasem przestają być „kopią”. Stają się własne. Lokalne. Zakorzenione. Bo w Andach cudów się nie kopiuje. Cuda się przepisuje na nowo.
Procesje w Ancash wyglądają inaczej niż w Cusco czy Puno — mają coś kolumbijskiego w rytmie, coś karaibskiego w choreografii, coś andyjskiego w stroju i muzyce. Tu flaga Kolumbii, tam Wenezueli, bo Virgen de Chiquinquirá jest jednocześnie patronką tych krajów — tam nazywają ją La Chinita i świętują 18 listopada w Maracaibo. Do Andów peruwiańskich dotarła właśnie przez migrantów z obu krajów.
20 stycznia — Chiaraje (Rytualna bitwa)
Okolice Santo Tomás (prowincja Chumbivilcas, region Cusco) — 3660 m n.p.m. / 12 008 ft
Wysokogórska prowincja na południe od Cusco, znana z hodowli bydła i silnych tradycji pasterskich.
Temperatura w styczniu: 6–17 °C / 43–63 °F
Tupay w języku quechua oznacza spotkanie, ale też starcie lub konfrontację. Chiaraje to lokalna nazwa rytuału, który od wieków odbywa się w regionie Chumbivilcas i jest częścią szerszej kategorii andyjskich rytuałów walki tinkuy, które występują także w innych regionach Peru i Boliwii, choć różnią się formą i intensywnością.
W ustalonym miejscu spotykają się mieszkańcy kilku wiosek. Uzbrojeni są w proce (waraka), kamienie (rumi) i kije (qurpa). Walki trwają kilka godzin i mają realny, fizyczny charakter — urazy i krwawienia są częścią tego rytuału.
Rytuał ma starą symbolikę rolniczą — w wierzeniach andyjskich krew przelana na ziemię odżywia Pachamamę, zapewnia płodność gleby i chroni plony. Dlatego starcie traktowane jest jako ofiara dla ziemi. Mimo że wygląda jak prawdziwa bitwa, rytuał ma ustalone miejsce i niepisane zasady. Po zakończeniu uczestnicy wracają do swoich wiosek, a społeczności traktują wydarzenie jako część tradycyjnego kalendarza rolniczego i kosmologii andyjskiej — rytuał wpisuje się w cykl agrarny — odbywa się w porze deszczowej, kiedy kondycja upraw ma kluczowe znaczenie dla całego roku. Więcej o kosmologii andyjskiej i rytuałach agralnych → [Kosmologia andyjska i rytuały amazońskie]
Uczestnicy przychodzą na rytuał już po wspólnym piciu chichy lub piwa, co jest społecznie akceptowane i według mieszkańców „dodaje odwagi.”
W przeszłości zwycięstwo w takiej bitwie bywało także sposobem na symboliczne rozstrzyganie sporów o ziemię lub pastwiska.
20 stycznia — Fiesta de San Sebastián (Święto Świętego Sebastiana)
San Sebastián (prowincja Cusco, region Cusco) — 3400 m n.p.m. / 11 155 ft
Dzielnica na południowych obrzeżach Cusco, dziś wchłonięta przez miasto ale zachowująca własną tożsamość i kalendarz fiest.
Temperatura w styczniu: 8–20 °C / 46–68 °F
Główny dzień fiesty przypada 20 stycznia, ale obchody zaczynają się kilka dni wcześniej i trwają około tygodnia. Obejmują novenę (dziewięciodniowe przygotowanie modlitewne), centralną procesję z figurą świętego Sebastiana oraz octavę — osiem dni świętowania po głównym dniu, typowe dla katolickich uroczystości w Andach.
To jedna z największych fiest folklorystycznych w regionie Cusco. Przez ulice dzielnicy przechodzi wielka procesja, wokół której gromadzą się tysiące mieszkańców, tancerzy i orkiestr. Największym widowiskiem są comparsas — grupy taneczne z różnych części regionu. Każda prezentuje własną choreografię i kostiumy, a orkiestry andyjskie grają na żywo przez wiele godzin. Wśród tańców pojawiają się m.in. Saqra (postać diabła andyjskiego), Auqa Chileno (nawiązujący do konfliktów historycznych z Chile) czy Qhapac Qolla (kupcy z Altiplano, przedstawiani w bogatych strojach). Kostiumy są ciężkie, wielowarstwowe, często z maskami i hełmami i butami na platformach. Współczesne elementy — błyszczące materiały, cekiny, plastik, inspiracje popkulturą — są realną częścią tych strojów. Andyjski folklor nie jest skostniały — zmienia się razem z ludźmi i lokalną modą.
Procesja skupia się wokół kościoła parafialnego w San Sebastián, którego początki sięgają XVI wieku, czyli pierwszych dekad po hiszpańskim założeniu Cusco. Parafia powstała jako jedna z jednostek administracji kolonialnej, organizujących ludność rdzenną poza ścisłym centrum miasta. Był to element systemu tzw. reducciones — przymusowego osadzania i porządkowania społeczności rdzennych według modelu hiszpańskiego.
San Sebastián nie było pierwotnie „dzielnicą Cusco”, tylko osobną osadą ze swoją „parafią satelitarną”. Przez kolejne stulecia funkcjonowało jako odrębna jednostka, z własną strukturą społeczną i kalendarzem religijnym. Dopiero w XX wieku, wraz z rozrostem miasta, zostało faktycznie wchłonięte przez urbanistyczne granice Cusco i dziś jest jedną z jego dzielnic.
Fiesta działa w ramach systemu mayordomía. Główni sponsorzy — carguyoq (z quechua: ten, który niesie ciężar)— finansują znaczną część obchodów: orkiestry, jedzenie, alkohol, stroje. To kosztowne zobowiązanie, zdarza się, że oszczędza na to latami cała rozszerzona rodzina. I robi to dobrowolnie. W Andach to daje prestiż. W Cusco to zapewnia społeczne uznanie. Funkcja jest rotacyjna i często planowana z dużym wyprzedzeniem. Więcej o tym niezrozumiałym dla nas systemie przeczytasz tutaj: → [System mayordomía w Andach to nie sponsoring.]
W trakcie fiesty spożycie alkoholu jest powszechne i społecznie akceptowane — uczestnicy i widzowie często piją razem, co zaciera granicę między „sceną” a publicznością. Wydarzenie przyciąga także grupy z innych regionów, co zwiększa skalę i różnorodność tańców. Ze względu na tłumy i ograniczoną kontrolę nad ruchem ulicznym logistyka w tej części miasta w czasie fiesty jest znacząco utrudniona.
Wielu tancerzy zaczyna przygotowania już kilka miesięcy wcześniej. Kostiumy są szyte ręcznie, ważą nawet 15–20 kg i są wyszywane koralikami, metalowymi ozdobami i haftami. Mimo tego tancerze potrafią występować w nich przez wiele godzin — często już po wielu toastach z publicznością — tańcząc w pełnym słońcu na wysokości ponad 3400 m n.p.m.
Dla kogo Dla fanów folkloru i osób ciekawych synkretyzmu religijnego. Procesje idą ulicami, więc to widowisko dla tych, którzy mają cierpliwość stać w jednym miejscu i czekać na kolejne pokazy.
Nie dla kogo Dla osób szukających zwiedzania w ciszy — tłumy są ogromne — będą ocierać, popychać, zaczepiać parasolkami, krzyczeć. Pić na ulicach od rana do… rana. Komunikacja w tych dzielnicach jest sparaliżowana, kieszonkowcy mieszają się z tłumem.
20 stycznia — Fundación de Huánuco 1539 (Rocznica założenia Huánuco)
Huánuco (prowincja Huánuco, region Huánuco) — 1894 m n.p.m. / 6214 ft
Miasto na wschodnim stoku Andów, w dolinie rzeki Huallaga, na granicy między górami a amazońską dżunglą.
Temperatura w styczniu: 18–27 °C / 64–81 °F
Zjeżdżasz z chłodnych, suchych wysokości i nagle powietrze robi się lepkie, ciepłe i wilgotne. Na poboczach zamiast ziemniaków i pastwisk pojawiają się banany, papaje i worki z liśćmi koki, sprzedawane prosto z ciężarówek jadących z selwy. To nie jest jedna kraina — to moment, w którym Andy melanżują się z Amazonią.
Huánuco od czasów kolonialnych pełniło funkcję punktu pośredniego między Andami a nizinami amazońskimi — transportowano tędy m.in. produkty rolne, liście koki i dobra z dżungli. Region ma stosunkowo łagodny klimat jak na wysokość poniżej 2000 m n.p.m., co historycznie sprzyjało osadnictwu i rolnictwu. W przeciwieństwie do fiest typowo andyjskich, obchody rocznicy założenia miasta są mniej związane z kosmologią czy rytuałami agrarnymi, a bardziej z tożsamością miejską i historią kolonialną.
Miasto zostało założone przez Hiszpanów w 1539 roku jako León de Huánuco. Współczesne obchody rocznicy mają charakter świecki i miejski. Obejmują parady szkolne, koncerty i wydarzenia sportowe, a place i ulice wypełniają się stoiskami z jedzeniem i piciem. W wielu miejscach gra muzyka na żywo, a wieczorami organizowane są występy zespołów i potańcówki. To święto miasta, nie rytuał religijny.
Ciekawostka Niedaleko miasta znajduje się Kotosh, jedno z najstarszych stanowisk archeologicznych w Peru. Templo de las Manos Cruzadas (Świątynia Skrzyżowanych Rąk), datowana na ok. 2000–1800 p.n.e., co pokazuje, że region Huánuco był zasiedlony i rozwinięty kulturowo od tysięcy lat. Po Kotosh przeszedł pod wpływy Chavín (ok. 900–200 p.n.e.), a w I tysiącleciu n.e. znalazł się w zasięgu oddziaływania imperium Wari (ok. 600–1000 n.e.). Po jego upadku obszar funkcjonował w ramach lokalnych kultur późnego okresu przejściowego, aż do włączenia do państwa Inków w XV wieku.
Kotosh (ok. 2000–1800 p.n.e.) → wpływy Chavín (ok. 900–200 p.n.e.) → lokalne kultury regionalne okresu przejściowego → ekspansja Wari (ok. 600–1000 n.e.) → rozdrobnione społeczności późnego okresu przejściowego → włączenie do państwa Inków (XV w.)
23 stycznia — Tunantada (Taniec tunantów)
Jauja (prowincja Jauja, region Junín) — 3400 m n.p.m. / 11 155 ft
Jedno z najstarszych miast kolonialnych centralnych Andów, w szerokiej dolinie Mantaro, ok. 35 km na północ od Huancayo.
Temperatura w styczniu: 8–19 °C / 46–66 °F
Powietrze jest chłodne, ale słońce ostre. Kurz unosi się spod butów, kiedy orkiestra przepycha się przez ulicę. Tunantada to jeden z najbardziej rozpoznawalnych tańców centralnych Andów i rdzeń styczniowych obchodów w Jauja. Tancerze występują w maskach i bogato zdobionych strojach, odgrywając postacie zakorzenione w realiach kolonialnych — m.in. Hiszpanów (chapetones), metysów (osób o mieszanym pochodzeniu europejsko-rdzennym), kupców oraz rdzennych mieszkańców regionu.
Maski są kluczowe: wykonane z metalu lub włókna, mają wyraźnie europeizowane rysy — jasną skórę, ostre nosy, podkreślone policzki, wąsy. To nie jest realistyczny portret, tylko przerysowanie. Każda postać ma własny sposób poruszania się — „Hiszpanie” chodzą przesadnie elegancko, z dystansem i wyższością, kupcy są bardziej dynamiczni, a postacie rdzenne poruszają się inaczej, bliżej ziemi. Ta różnica jest czytelna dla lokalnych widzów.
Warto skupić uwagę od pierwszych sekund, żeby zrozumieć przesłanie scenki, bo satyra uderza przede wszystkim w kolonialne hierarchie. Parodiują władzę oraz sposób, w jaki pieniądze i pochodzenie wypaczają relacje między ludźmi. Przesadne gesty, maski i styl ruchu pokazują te role w krzywym zwierciadle. To nie jest otwarty protest, tylko zakodowany komentarz: odtwarzanie systemu, żeby go jednocześnie podważyć. To spektakl dla uważnych.
W Tunantadzie grają przede wszystkim orkiestry dęte typu banda. Bliżej im do europejskich orkiestr marszowych niż do tradycyjnej muzyki andyjskiej. Instrumenty błyszczą jak lustra — mosiądz łapie światło i odbija twarze ludzi stojących na chodnikach. Trąbki i kornety — prowadzą melodię, ostre, wyraźne wejścia; puzony — cięższe, „ślizgające się” frazy, budują tło. Muzycy grają w ruchu. Dźwięk dochodzi z każdej strony. Klarnety i saksofony — wypełniają brzmienie, dodają płynności; tuby i suzafony — niskie, pulsujące fundamenty rytmu; werble i bębny basowe — trzymają marszowy rytm, który niesie cały taniec. Nakładają się na siebie. To nie jest subtelne granie. Dźwięk ma utrzymać ruch przez godziny i jest bardzo głośny, powtarzalny, prawdziwie hipnotyczny. Dlatego melodie są zapętlone. To nie jest występ. To jest przepływ. Orkiestra przechodzi, za nią kolejna, za nią następna. I przez kilka godzin nie ma momentu ciszy.
I ważna rzecz: to nie jest przypadek. Ten styl muzyki wszedł do Andów w epoce kolonialnej i republikańskiej wraz z orkiestrami wojskowymi. Lokalnie został przejęty i przerobiony — dziś jest integralną częścią fiest miejskich, ale też prywatnych, więcej o muzyce z tego kontynentu opowiem w innym artykule.
Taniec nie dzieje się na jednej platformie — roztańcowuje się po ulicach i placach, wyobraź sobie to tak: całe miasto funkcjonuje jak jedna scena. Urok i znaczenie dostarczają detale: drobne gesty, spojrzenia i sposób chodzenia — to tam ukryta jest ironia, której nie da się w pełni odczytać bez znajomości lokalnych kodów.
Ciekawostka Tunantada jest dziś uznawana za jedno z najważniejszych wydarzeń folklorystycznych regionu Junín i przyciąga zespoły taneczne z całych centralnych Andów. Została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego Peru w 2011 roku.
Grupy taneczne (comparsas) przygotowują się miesiącami, a udział w nich wiąże się z kosztami — stroje, maski i orkiestry są finansowane kolektywnie lub przez lokalnych sponsorów.
24 stycznia — Aniversario de Ica (Rocznica założenia Ica w 1563)
Ica (prowincja Ica, region Ica) — 406 m n.p.m. / 1332 ft
Miasto na skraju pustyni Sechura, w zielonej dolinie rzeki Ica, w żyznej oazie wśród piasków, ok. 300 km na południe od Limy.
Temperatura w styczniu: 19–32 °C / 66–90 °F
Kilka kroków od ulicy zaczynają się wydmy. A między nimi — zielone pola winorośli. Oaza, która istnieje tylko dlatego, że ktoś nauczył się tu zarządzać wodą. Podczas obchodów rocznicy miasto wychodzi na ulice: parady, koncerty, wydarzenia sportowe, stoiska z jedzeniem i alkoholem. W centrum wszystkiego jest degustacja — od klasycznego pisco po wersje macerowane z owocami i kwiatami (np. marakuja, hibiskus). Równolegle odbywają się festiwale wina produkowanego lokalnie z tych samych winogron oraz wybory lokalnych miss.
Ica to centrum produkcji pisco — flagowego alkoholu, z którego dumne jest całe Peru. Powstaje z lokalnych szczepów winogron, które dzieli się na aromatyczne (Italia, Moscatel, Torontel, Albilla) i niearomatyczne (Quebranta, Negra Criolla, Mollar). Quebranta daje pisco bardziej strukturalne, mniej perfumowane — to co maestros pisqueros nazywają stylem czystym.
W barach i na stoiskach dominuje Pisco Sour — drink, który jest wizytówką kraju. Charakterystyka tego specjału to: wyraźnie kwaskowy od świeżej limonki, z delikatną pianką z surowego białka na wierzchu i trzema kroplami gorzkiej, ziołowej angostury. W upale Ica działa szybko — orzeźwia i jednocześnie uderza mocą alkoholu. To bardzo charakterystyczny drink, który dzieli ludzi na jego fanatyków i tych, którzy nie dokończyli nawet pierwszej degustacji.
W regionie Ica działa kilkadziesiąt bodegas pisqueras — rodzinnych destylarni, które produkują pisco metodą bardzo podobną do tej z czasów kolonialnych. Destylacja odbywa się w miedzianych alembikach, a peruwiańskie prawo zabrania dodawania wody po destylacji. Dlatego pisco ma często 38–48% alkoholu i jest jednym z najmocniejszych trunków produkowanych z winogron na świecie.
24 stycznia — Virgen de la Paz (Matka Boska Pokoju)
Różne miasta Amazonii peruwiańskiej (m.in. Iquitos, prowincja Maynas, region Loreto)
Iquitos — największe miasto świata bez połączenia drogowego, dostępne drogą lotniczą lub rzeczną, w sercu peruwiańskiej Amazonii nad rzeką Amazonką.
Temperatura w Amazonii w styczniu: 24–31 °C / 75–88 °F
Obchody Virgen de la Paz w Amazonii mają lokalny, rozproszony charakter — to nie jedno centralne wydarzenie, tylko równoległe fiesty organizowane w różnych dzielnicach i miastach regionu. Każda wspólnota świętuje na swój sposób, ale rdzeń pozostaje ten sam: msza i procesja z figurą Maryi. Procesje przechodzą przez dzielnice, często wzdłuż rzek i kanałów. Figury są niesione przez przepychających się spoconych mieszkańców i dekorowane tym, co jest dostępne lokalnie — dużymi, tropikalnymi kwiatami, liśćmi palmowymi, kolorowymi tkaninami. To wizualnie zupełnie inny świat niż Andy: zamiast ciężkich strojów i masek — lekkość, wilgoć, intensywna zieleń.
Po części religijnej zaczyna się wspólna fiesta. Stoły zastawiają bezpośrednio na ulicach. W powietrzu unosi się dym z grillowanego jedzenia. Na rusztach leżą intensywnie różowe kiełbaski chorizo iquiteño. Do tego tacacho z ceciną i patarashca w liściach bijao. W Amazonii nie trzeba talerzy. To co żyło obok serwuje się w liściach, które rośną obok.
W przeciwieństwie do fiest andyjskich, które często mają silne powiązania z kalendarzem rolniczym i kosmologią górską, uroczystości w Amazonii są skalendarzowane i bardziej elastyczne — ich przebieg zależy głównie od lokalnej społeczności, ich ustaleń i dostępnych zasobów, no i warunków pogodowych. To rzeka jest tłem, drogą i punktem odniesienia.
25 stycznia — Fiesta Patronal de San Pablo (Święto Patronalne Świętego Pawła)
Nazca (prowincja Nazca, region Ica) — 520 m n.p.m. / 1706 ft
Pustynne miasto na południowym wybrzeżu Peru, znane z tajemniczych geoglifów widocznych z powietrza, ok. 450 km na południe od Limy.
Temperatura w styczniu: 18–30 °C / 64–86 °F
Nazca większości ludzi kojarzy się z liniami wyrytymi w ziemi. W styczniu patrz gdzie indziej — na ulice. Miasto świętuje swojego patrona, San Pablo, i robi to głośno. Obchody zaczynają się kilka dni wcześniej. W centrum pojawiają się procesje z figurą świętego, niesioną przez mieszkańców między niskimi, jasnymi domami. Orkiestry grają bez przerwy — dęte, ostre, odbijające się od ścian. Do tego marinera, taniec wybrzeża: elegancki flirt zapisany w krokach, białe chustki w dłoniach tancerek, szybkie obroty, napięcie między partnerami – więcej o nim na końcu tego artykułu.
Po zmroku miasto przyspiesza. Koncerty, fajerwerki, ulice pełne ludzi. Kurz, ciepłe powietrze, światła odbijające się od piasku. Fiesta nie ma jednej sceny — rozlewa się po dzielnicach. W wielu miejscach pojawiają się corridas i jaripeos — pokazy jeździeckie i rodeo. To element kontrowersyjny, ale realny i wciąż obecny w programie fiest wybrzeża. Dla części mieszkańców to tradycja, dla innych — coraz częściej punkt sporny.
To pod powierzchnią jest system, który trzyma to wszystko przy życiu. Region Nazca i pobliskiej Palpa od wieków funkcjonuje dzięki podziemnym kanałom puquios — systemowi irygacyjnemu zbudowanemu przez kulturę Nazca (ok. 100 p.n.e.–800 n.e.). To spiralne studnie i tunele, które wyciągają wodę spod pustyni. Bez nich nie ma upraw, nie ma miasta, nie ma fiesty. Dlatego początek roku to też początek cyklu rolniczego — w dolinach pojawiają się pierwsze lokalne, nieoficjalne obchody związane z wodą i ziemią. Nazca to nie tylko geoglify widoczne z powietrza. To jeden z najlepiej zachowanych przykładów życia na skraju pustyni — gdzie wszystko, od rolnictwa po święta, zależy od kontroli wody. Linie są spektakularne, ale to puquios sprawiły, że ktoś tu w ogóle mógł zostać.
Na ulicach pojawia się jedzenie, które pasuje do tego miejsca:
carapulcra — intensywny, ciemny gulasz z suszonych ziemniaków i mięsa,
sopa seca — „sucha zupa” — makaron w ziołowym sosie, często podawany obok carapulcry jako jeden zestaw,
chicha de jora — fermentowany napój z kukurydzy, lekko kwaśny, upijający ten kontynent od pokoleń.
W Peru nie ma jednej chichy. Jest ich tyle ile regionów, kultur i dostępnych surowców — a każda ma inną historię, inny smak i inne miejsce w społeczności. Degustacje na miejscu, przesmak w artykule: → [W Peru nie ma jednej chichy. Napoje, których pożałujesz, zanim spróbujesz.]
25 stycznia — Aniversario de Madre de Dios (Rocznica utworzenia regionu Madre de Dios)
Puerto Maldonado (prowincja Tambopata, region Madre de Dios) — 183 m n.p.m. / 600 ft
Miasto na styku rzek Madre de Dios i Tambopata, główna brama do rezerwatów Tambopata i Manu — jednych z najbogatszych biologicznie obszarów na Ziemi.
Temperatura w styczniu: 24–31 °C / 75–88 °F
Region Madre de Dios został utworzony jako Departamento Fluvial de Madre de Dios 26 grudnia 1912 przez rząd prezydenta Guillermo Billinghurst. Puerto Maldonado nosi imię Faustino Maldonado — peruwiańskiego pułkownika który w 1861 roku jako pierwszy przepłynął całą rzekę Madre de Dios i ustalił jej bieg aż do ujścia. Wyprawa zakończyła się tragedią: Maldonado utonął w rwących progach rzeki Mamoré, już na granicy z Boliwią, kilka dni po osiągnięciu celu. Miasto założono 41 lat po jego śmierci — na pamiątkę człowieka, który nigdy go nie zobaczył.
Najważniejsze wydarzenie to Parada Amazónica — udział biorą szkoły, wspólnoty rdzennych ludów i grupy folklorystyczne, wśród nich pojawiają się stroje i zwyczaje ludów: Ese Eja, Harakbut, Matsigenka i Yine. W tym rejonie mieszkają wciąż chronione prawem niezbliżania się do nich społeczności niekontaktowe, których tylko w samej peruwiańskiej Amazonii jest ponad dwadzieścia.
Nie wybieraj się do tego miejsca sam. W najstarszej dzielnicy Puerto Maldonado — Pueblo Viejo — żyli pierwsi osadnicy o nazwiskach Komori, Higa, Ishikawa, Tamura, Miyashiro, Nakamura. Japońska imigracja do Amazonii peruwiańskiej w XX wieku. To jeden z tych rozdziałów historii, których nikt nie szuka w folderach turystycznych. Przyszli za kauczukiem i złotem, zostali na pokolenia. To dzielnica, która nie lubi, jak zaglądają do niej gapie.
Najapetyczniejszy punkt programu to festiwal gastronomiczny Amazonii, gdzie spróbujesz:
juane — ryż z kurczakiem, jajkiem na twardo i oliwką w liściu bijao,
suri — larwy chrabąszczy, amazoński suplement białkowy,
tacacho con cecina — puree ze smażonych zielonych bananów z wędzoną wieprzowiną,
inchicapi — lokalna zupa z kurczakiem i maniokiem, na bazie bulionu z dodatkiem mielonych fistaszków,
paiche — gigantyczna ryba Amazonii dorastająca do 3 metrów długości i 200 kilogramów wagi.
Fiesty w dżungli to znakomita okazja, żeby doświadczyć targów produktów leśnych
kakao amazońskie,
copoazú i macambo — bracia kakao,
camu camu — cierpkie w smaku ekstremalnie kwaśne owoce, bardzo bogate w witaminę C,
dziki miód leśny od pszczół bez żądeł.
Madre de Dios to jeden z najbardziej bioróżnorodnych regionów świata — w jednym hektarze lasu można znaleźć więcej gatunków drzew niż w całej Europie. Jednocześnie to jedno z głównych centrów nielegalnego wydobycia złota w Peru. Świat natury zanieczyszczany jest permanentnie przez czarny rynek wlewający rtęć do rzek rezerwatów. Policja na łódkach prowokuje jedynie ucieczkę wydobywaczy do dżungli. To nielegalny przemysł, który dramatycznie skraca życie nie tylko tych zaangażowanych bezpośrednio, ale i wszystkich, którym się przez to obrywa rykoszetem. Napiszę o tym więcej, mieszkałam w tych rejonach.
30 stycznia — San Juan Bosco (Święty Jan Bosko)
Różne miasta Peru, szczególnie miejscowości z placówkami salezjańskimi (m.in. Cusco, Lima, Puno)
Święto obchodzone wszędzie tam gdzie działają szkoły i domy dziecka prowadzone przez Salezjanów — zgromadzenie założone przez Jana Bosko w XIX wieku.
Temperatura w Cusco w styczniu: 8–20 °C / 46–68 °F
Jan Bosko był włoskim księdzem i pedagogiem, założycielem Salezjanów. Jego święto jest szczególnie ważne w szkołach katolickich i placówkach prowadzonych przez salezjanów, które w Peru działają od końca XIX wieku. Organizowane są procesje z figurą świętego, przedstawienia szkolne, parady uczniów, koncerty orkiestr szkolnych i festyny rodzinne. To nie jest dzień dla klęczących — to dzień dla biegających. Bosko uważał, że wychowanie opiera się na ruchu, radości, wspólnocie i aktywności.
Cały styczeń — Festival de la Marinera
Trujillo (prowincja Trujillo, region La Libertad) — 34 m n.p.m. / 112 ft Temperatura w Trujillo w styczniu: 20–28 °C / 68–82 °F
To jeden z najbardziej znanych festiwali tanecznych w Peru. Festival Nacional de la Marinera odbywa się co roku pod koniec stycznia i trwa około tygodnia. Marinera to elegancki taniec zalotów między kobietą i mężczyzną. Tancerze poruszają się z białymi chustkami (pañuelo), wykonując figury symbolizujące flirt, uwodzenie i rywalizację. Dziś w konkursach biorą udział setki par z całego Peru — od dzieci po profesjonalnych tancerzy, z udziałem tancerzy z zagranicy, głównie z diaspory peruwiańskiej.
Pierwsza marinera nosiła tytuł La Antofagasta — od chilijskiego portu który Peru straciło w wojnie z Chile w 1879 roku. Taniec narodził się z żałoby po klęsce, nie ze świętowania. Zmiana nazwy z zamacueca na marinera — na cześć marynarki wojennej i bohatera Miguela Grau — była gestem politycznym w środku trwającej wojny.
Kobieta w szerokiej, rozkloszowanej spódnicy, która nabiera powietrza przy każdym obrocie. Kontrastowe kolory falban, hafty i koronki. Góra dopasowana, podkreślająca ruch ramion. Często tańczą boso, bo kontakt z ziemią jest częścią tańca. Chustka – niby mała rzecz, ale to nią tancerka komunikuje, zaprasza, odrzuca, prowokuje.
Mężczyzna wygląda prościej, ale to kontrola, nie brak formy. Ciemne spodnie, biała koszula, marynarka. I kluczowy element – kapelusz. Kapelusz to nie dodatek. To narzędzie. Najczęściej to słomkowy kapelusz typu paja toquilla (ten sam materiał co tzw. panama hat). Lekki, ale sztywny, dobrze trzyma formę. I choć jest pleciony z trawy, to w zależności od splotu, kosztuje od kilkuset do kilku tysięcy soles. Rzemieślnicy dają na takie kapelusze dożywotnią gwarancję. Mężczyzna zdejmuje go w odpowiednim momencie — na znak szacunku i wejścia w grę taneczną. Potem trzyma go przy ciele albo prowadzi nim ruch. Czasem używa go jak przedłużenia gestu dialogu z partnerką, podkreślając dystans albo zbliżenie. To nie jest improwizacja. Każdy ruch kapelusza coś znaczy.
Detale, które wzmacniają całość to buty mężczyzny z twardą podeszwą, emitujące wyraźny dźwięk przy uderzeniu o ziemię. Spódnica kobiety, która pracuje jak fala, odsłania i zasłania, budując napięcie. I najbardziej charakterystyczne, po których już zawsze rozpoznasz ten taniec: chustki — zawsze białe, kontrastują z resztą stroju i rysują ruch w powietrzu. Na konkursach tego tańca wszystko jest dopracowane do milimetra: od czystości materiałów po sposób trzymania ciała.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów festiwalu są pokazy caballo peruano de paso — peruwiańskich koni których płynny krok zwany paso llano wygląda jakby szły po wodzie. Podczas pokazów jeźdźcy prowadzą konie w rytm muzyki marinera.
Konkurs, który dziś przyciąga tysiące tancerzy, powstał z kryzysu finansowego. W 1960 roku Club Libertad w Trujillo potrzebował pieniędzy. Guillermo Ganoza zaproponował loterię i konkurs tańca jako sposób na zebranie funduszy. W jury pierwszej edycji zasiadła Chabuca Granda — największa peruwiańska kompozytorka muzyki kreolskiej, autorka La Flor de la Canela. Nikt nie planował narodowego symbolu. Planowano łatać dziury w budżecie.
Region La Libertad słynie z:
seco de cabrito — duszone mięso koźlęce z kolendrą i chichą de jora,
shambar — gęsta zupa z fasoli, pszenicy i różnych rodzajów mięsa,
ceviche norteño — północna wersja ceviche z większą ilością chili i kolendry.
Fiesty to najbardziej zewnętrzna warstwa andyjskiego roku. To, co widzisz na placu — procesja, strój, kapelusz, bicz, butelka przekazywana z ręki do ręki — to jest wejście. Za nim jest coś czego żaden kalendarz nie notuje. Inne energie. Inny czas i wymiary. Inny porządek świata. Żeby tego doświadczyć — trzeba wiedzieć, gdzie skierować kroki.
→ Rytuały andyjskie w styczniu — zwyczaje których nie znajdziesz w folderach
Co musisz wiedzieć przed wyjazdem
Fiesty w Andach rządzą się własnymi prawami. Nie ufaj niczyim gwarancjom co do daty, godziny ani miejsca. Andyjskie uroczystości zaczynają się kiedy się zaczynają.
Uwaga logistyczna
Podczas dużych fiest w małych miasteczkach: drogi będą zamknięte, noclegi zajęte tygodnie wcześniej, ceny 2–3x wyższe. Planuj z wyprzedzeniem albo jedź spontanicznie — oba podejścia mają swoją wartość, ale różne konsekwencje logistyczne.
Co na kieszonkowców? Nerka na biodrach schowana pod ubraniem, a jak mały plecak, to trzymany z przodu, gotówka podzielona na kilka kieszeni. Telefon nigdy w tylnej kieszeni. W Limie nie chodź ze smartfonem w ręku – jak potrzebujesz sprawdzić drogę, to zejdź z chodnika.
Dla kogo są fiesty w Peru
Dla osób, które rozumieją, że patrzenie na czyjś rytuał to przywilej, nie atrakcja. Dla tych, którzy pytają, zanim fotografują. Dla tych, którzy potrafią siedzieć i czekać — i nie mają w planie kolejnego miejsca za dwie godziny. Dla tych, którzy lubią ludzi i nowe znajomości.
Dla kogo nie są fiesty w Peru
Dla osób ze sztywnym planem, który nie ma marginesu, tylko godzinną listę 15 rzeczy dziennie do zrobienia. Dla tych, którzy muszą mieć WiFi i plan ustalony przed każdym krokiem. Dla tych, którzy nie znoszą hałasu — bo hałas jest nieunikniony i często towarzyszący dniami i nocami. Dla tych, którzy nie mogą zdzierżyć pijanego tłumu. Dla podróżujących z małym dzieckiem. Dla turystów z pieskiem.
Fiesty w innych miesiącach Peru
Fiesty to najbardziej zewnętrzna warstwa andyjskiego roku. Pod nimi — kosmologia. To czego nie zobaczysz na placu, rozgrywa się w polu, gdzie rolnik zatrzymuje się w połowie bruzdy i wylewa pierwsze krople chichy na ziemię zanim wróci do pracy. Bez ceremonii. Bez ceregieli. Bez cykania fotek.
- Fiesty Peru w lutym — karnawał i Virgen de la Candelaria
- Fiesty Peru w czerwcu — Inti Raymi i Corpus Christi
- Fiesty Peru w lipcu — Fiestas Patrias
- Fiesty w Peru — cały rok
- ↑ Kiedy jechać do Peru
- → Pogoda Peru styczeń
- → Rytuały andyjskie w styczniu
Słownik Quechua z tego artykułu
varayoc — autoridad comunal — tradycyjny lider andyjskiej społeczności
vara — bastón de mando — laska władzy, nośnik autorytetu społeczności
chonta — madera de palma — twarde drewno palmowe z Amazonii
ayllu — comunidad — wspólnota andyjska
tinya — tambor — mały bęben andyjski, instrument perkusyjny używany podczas ceremonii
tronador — látigo — bicz, atrybut upoważniający huacona do upominania mieszkańców
huacón / huacones — guardián moral — strażnik moralnego porządku społeczności
t’ikas — pompones de colores — kolorowe pompony którymi dekoruje się zwierzęta podczas błogosławieństwa
puyñus — pompones de colores — regionalna nazwa t’ikas, zależnie od regionu
Pachamama — Madre Tierra — Matka Ziemia, centralne bóstwo andyjskie
tupay — encuentro / enfrentamiento — spotkanie, ale też starcie lub konfrontacja
waraka — honda — proca, broń używana podczas rytualnej bitwy Chiaraje
rumi — piedra — kamień
qurpa — palo — kij, drąg
carguyoq — patrocinador — główny sponsor fiesty, ten który niesie ciężar
mayordomía — sistema de patrocinio — system społeczny w którym sponsorzy fiest budują prestiż przez finansowanie wspólnoty
chicha — chicha — fermentowany napój, ogólna nazwa
chicha de jora — chicha de maíz germinado — chicha z kiełkowanej kukurydzy
tunanta — caballero elegante — elegancki kawaler z epoki kolonialnej, postać w tańcu Tunantada